Nie udało się zakończyć mijającego roku miłym akcentem koszykarzom Rio Team Złotoryja. Po emocjonującym widowisku podopieczni trenera Andrzeja Radziwanowskiego ulegli przed własną publicznością zespołowi WSTK Wschowa.
Zdecydowanym faworytem ostatniej potyczki w tym roku byli goście, tym bardziej, że z przyczyn osobistych w szeregach Rio Teamu nie mógł zagrać jeden z ich czołowych strzelców Michał Glabuś. Początek spotkania wyraźnie pokazał, że zawodnikom ze Wschowy mocno zależy na wywiezieniu ze złotego grodu kompletu punktów. Bardzo dobra dyspozycja w ofensywie oraz twarda walka na obu tablicach dała przyjezdnym siedmiopunktowe prowadzenie po pierwszej kwarcie (28:21). W kolejnej odsłonie stroną lekko przeważającą na parkiecie byli złotoryjanie, którzy zaczęli dużo lepiej bronić, pozwalając swoim przeciwnikom na dwukrotnie niższą zdobycz niż w poprzedniej partii. Mimo tego do szatni w nieco lepszych nastrojach schodzili przyjezdni, prowadząc po dwudziestu minutach różnicą trzech „oczek” (42:39). Po zmianie stron żadnej z ekip nie udało się zbudować bezpiecznej przewagi.
W zespole Rio Teamu wciąż całkiem nieźle funkcjonowała gra defensywna, która niejednokrotnie rodziła skuteczne kontrataki. Dużo słabiej wyglądały natomiast ataki pozycyjne, w których gospodarze wyraźnie się gubili. W nerwowej końcówce więcej zimnej krwi zachowali koszykarze z województwa lubuskiego, trafiając w kluczowych momentach zza linii oddalonej od kosza o 675 centymetrów. Ostatecznie UKS Rio Team musiał uznać wyższość rywali, przegrywając 70:74.
UKS Rio Team Złotoryja wystąpił w składzie: Nikodem Ćwiżyk, Maciej Miłoń, Szymon Kwapiński, Paweł Nowicki, Krzysztof Zwoliński, Marcin Łupkowski, Marcin Zatyka, Kamil Abramowicz, Mateusz Tkaczuk, Adrian Kwiatkowski.
.
Fot. Szymon Kwapiński
























