LEGNICA. SP2 w telewizyjnym programie na żywo (FOTO)

IMG_0346Uczniowie, rodzice i nauczyciele mieli mieć spokój od mediów, ale tak się nie stało. Konflikt w Szkole Podstawowej nr 2 w Legnicy był pretekstem do przyjazdu ekipy nadawanego na żywo programu „To jest temat” w TVP Info. Z konfrontacji przed kamerami, w ostatniej chwili, wycofała się matka, która nagłośniła sprawę m.in. restrykcyjnego traktowania uczniów w placówce. Jak wytłumaczył prowadzący, Marcin Rosiński, kobieta bała się linczu.

Dagmara Angier-Sroka pojawiła się jednak w programie. W jego trakcie wyemitowana została rozmowa, którą dziennikarze nagrali przed audycją. Kobieta tłumaczyła, że to nie ona zaprosiła do siebie media, tylko reporterzy sami się do niej zgłosili. Powtórzyła zarzuty wobec dyrekcji szkoły i przypomniała, że jest społecznikiem, który działa w mieście na rzecz dzieci.

11011889_920023048041828_3998133456585024584_nZgromadzeni przed szkołą rodzice nie kryli oburzenia, że Dagmara Angier-Sroka żąda m.in. zainstalowania kamer w szkolnych toaletach. Jedna z matek argumentowała, że kobieta jest artystką i jej „dziwne rysunki” widnieją na niektórych domach. – Takie dziwne, jak ona sama – mówiła przed kamerami rodzicielka, która nie ukrywa niezrozumienia dla twórczości artystycznej buntowniczki.

Janina Jakubowska z Kuratorium Oświaty we Wrocławiu przyznała, że jej instytucja nie zgadza się na wywieszanie na drzwiach do klas procedur wejścia uczniów. Przypomniała, że w placówce trwa kontrola, która jest jednak utrudniona ze względu na nerwową atmosferę. Wyniki inspekcji powinny być znane na początku przyszłego tygodnia.

IMG_0262– Ten papierek na drzwiach jest niepotrzebny. Język, jakim jest to napisane, jest niedopuszczalny – mówiła Janina Jakubowska. Przedstawicielka wrocławskiego kuratorium przyznała jednak, że wśród psychologów zdania na ten temat też są podzielone, stąd „nie znajdziemy tutaj kompromisu, bo jest bardzo nerwowo”.

W programie uczestniczyły ponadto Dorota Purgal – wiceprezydent Legnicy, odpowiedzialna za szkolnictwo w mieście, oraz Halina Gawin-Majewska, dyrektor wydziału oświaty w magistracie. Obie panie nie zabrały jednak głosu. Podobnie, jak uczniowie, których wycofano sprzed kamer, choć początkowo zakładano, że troje dzieci będzie się mogło wypowiedzieć publicznie.

JOM